Miguel
Miguel spacerował po fortecy. Cieszył się właśnie, bo wszystkie treningi zostały odwołane. Lubił trenować, ale akurat nie miał ochoty robić tego dzisiaj. Zastanawiał się też, czemu treningi zostały odwołane. Postanowił jednak nie zaprzątać sobie tym głowy i cieszyć się z wolnego popołudnia. Poszedł do takiej części fortecy, skąd były ładne widoki. Oglądał właśnie ziemię pod sobą, gdy nagle niebo się zachmurzyło.
-Będzie padać... - powiedział sam do siebie. Jednak chmury robiły sie coraz ciemniejsze, coraz gęstsze i ogólnie robiło się ich coraz więcej.
-Co się dzieje? Nigdy nie widziałem, żeby chmury aż tak się rozprzestrzeniły? Przecież jesteśmy wysoko, a nawet nie widać nieba! Ani skrawka!
Miguel zauważył, że to nie jest naturalne, więc pobiegł, by znaleźć swoich kolegów. Pomyślał, że może to jakiś nowy plan Zaibachu, więc zawrócił i skierował się do pokoju Dilanda, bo wiedział, że ten jest zaznajomiony z wszytkimi planami Zaibachu.

PS.: Postać Folkena jest wolna!
vanfanel 2005-11-26 16:09:49
skomentuj (1)


Komunikat
Dlaczego jestem jedyną osobą, która napisała w tym miesiącu notkę?? Jeżeli nie będziecie pisać notek, to rpg upadnie, chcecie tego?
Proszę, zabierzcie się za pisanie.. To chyba nie jest trudne napisać jedną notkę w ciągu miesiąca, nie? Tym razem, i to jest ostatni raz, nie będę nikogo wywalać, ale następnym razem...
Ogłaszam konkurs, żeby was zmobilizować... Ten, kto napisze ponad 5 notek od teraz do 18.12.05 nie zostanie wywalony aż do lutego, nawet jeśli nie będzie nic pisał. Będzie to wyglądać tak: nie zostanie ten ktoś wywalony przez grudziń ani styczeń, dopiero w lutym może być wywalony.
Powodzenia!!
vanfanel 2005-11-26 15:43:09
skomentuj (0)
Eriya
Strasznie was przepraszam, poganiam was, a sama nic nie piszę przez cały miesiąc... Musicie mi wybaczyć, mam teraz naprawdę ciężko, ale jak widzicie udało mi się zabrać za pisanie.
Jak tylko będę mogła, to zajmę się uporządkowaniem tego rpg-a jakoś, ale na razie - piszcie!
Strażnicy trzymali Eriyę bardzo mocno, kotka nie miała żadnych szans żeby się wyrwać. Jednak nie poddawała się. Miała jeszcze nadzieję, że wyrwie się i będzie miała okazję poszukać bliźniaczki. Strażnicy wyciągnęli srebrowłosą na dziedziniec, w celu zaprowadzenia ją do celi, jednak w pewnym momencie zatrzymali się.
-Co to?! - krzyknął jeden z nich, najwyraźniej przestraszony.
Zmęczona Eriya podniosła delikatnie głowę i spojrzała tam, gdzie patrzyli się strażnicy. Ich wzrok kierował się na niebo. Jednak nie było widać żadnego nieba. Całe było przysłonięte bardzo ciemnymi i gęstymi chmurami.
-Co to? - zapytała samą siebie kotka, czując, że zrobiło się ciemno i zimno, oraz, że uściski strażników powoli się wyluźniają.
-Folken-sama! - nagle krzyknęła Eriya, wyrwała się z lekkich uścisków i wybiegła z pałacu. Nikt jej nie zatrzymał, wszysycy patrzyli się w niebo, bądź chowali się w domach.
-Folken-sama, - mówiła do samej siebie Eriya - Naria, muszę was znaleźć! Co, jeśli stanie się wam coś złego?
Zwinnymi ruchami kotka dobiegła do miejsca, gdzie trzymano większość Gajmelefów.
-Dobrze, to który wybrać? - powiedziała, uśmiechjąc się, jakby była w swoim żywiole.

OK, wiem, że ta notka jest do kitu, ale u mnie jest już 23:56 i jestem po ciężkiem próbie... :/
vanfanel 2005-11-08 19:27:07
skomentuj (1)
Naria i Melulu
Jasnowłosa kotka dowiedziała się od różowosłoej kotki trochę na temat ochorny państwa, jednak nie dane im było rozmawiać dłużej, ponieważ nad miastem pojawiła się wielka chmura, i zaczęło padać. Chumry były gęste, i wiatr ich nie odpychał, na ulicy zaczęło być ciemno jak w nocy.
Melulu wybiegła z kawiarnii, by zobaczyć co się stało, Naria wyszła chwilę po niej.
Gdy różowowłosa ujrzała te geste chmury powiedziała, że musi biec do zamku, ponieważ czuje się w niebezpieczeństwie.
Naria się z nią pożegnała, jednak nie wiedziała, czemu Melulu tak bardzo się przestraszyła.
-Przecież to tylko chmury. -Naria szepnęła do samej siebie chowając się pod jakimś mostem.

Melulu biegła ile sił w nogach. Sama niewiedząc czemu się tak zdenerwowała, jednak nie chciała być daleko od Vana, jakby jednak coś poważnego się działo.
Gdy Melulu dotarła do pokoju Vana zobaczyła wielki bałagan i dużą ilość strażników.
-Co się stało? -Melulu spytała jednego z nich.
-Jakaś jasnowłosa kotka chciała zaatakować króla.
-Że co?! -Melulu krzyknęła dziwiąc się.

"Nariaaa!!!!"

-Tak? -Naria spytała słysząc swoje imie. -Chyba mi się coś zdawało... -Powiedziała siadając pod suchym kawałkiem pod mostem. -A może to Eriya? Może jest tu gdzieś nie daleko?
Jasnowłosa wstała i zrzuciła z siebie swój niebieskie poszarpany płaszcz.
-Muszę cię znaleść Eriya. -Powiedziała do siebie. -Wiem, że tu jesteś, idę cię ratować siostro!
vanfanel 2005-10-24 17:11:48
skomentuj (0)
Allen and his knighthood!
Millerna szła z Allenem pod ręke opowiadając chłopakowi żywiołowo na temat jej najnowszego odkrycia:
-No bo wiesz, tak się dzieje gdy szatynka zmiesza na powiekach zółty podkład z niebieskim tuszem U.U"...
-to musi wyglądac niezle...chociaz takie mieszanki mogą byc grozne dla zdrowia..mam nadzieje ze nie testowałas tego na zwierzętach...inaczej ci z Greenpeace by cie skasowali- wygłosił swoje zdanie blondyn
-No coś Ty Allenie, jakie tam zwierzęta...Same znienawidzone rywalki >D - Dodała złowieszczo księżniczka,gdy nagle cała droga przed nimi pociemniała, a niebo z błękitu zmieniło swą barwę w ciemny granat.
-Allen Oo...widzisz to?
-chyba tak...to jeden z twoich eksperymentów?- nagle usłyszeli grzmot- powiedz ze to tobie w brzuchu!- zapiszczał
-Prędzej mi w kregosłupie, nie spałam porządnie od kilku dni odkąd jestem w trasie T.T!- Stwierdziła,łapiąc się kurczowo ramienia rycerza.- Wiesz co to oznacza O___O!?
-ze musisz isc do lekarza po jakieś maści lecznicze @_@?
-Nie głupcze! Te oto ciemne chmury nie sa niczym innym, jak zagrożeniem! Musimy udać sie do Vana @___@! -Przemówiła Millerna głosem ala Lord Vader.
-masz racje...! ale...ale w czym on nam pomoze?- Allen zaczął sie drapać po łepetynie.
-No...e...wsiądzie w tego Escaflowna i przegoni chmury, zebysmy mogli razem udac sie na plaze i ładnie zbrązowieć *_*
-w sumie to ja tez mógłbym posprzątac...ale moj sprzęt jest w naprawie T__T- chwila zastanowienia. Pod kopułą Allena aż wrze XD!- idziemy do Vana *_* ale przypomnij mi zeby kupic po drodze balsam do opalania i....i...- to ostatnie dodał szeptem, nachylając się do ucha Millerny- i odżywkę do rozdwojonych końcówek..ale pamietaj..niech to pozostanie między nami
-Ah Allenie O_O! Sądziłam że się przewidziałam,ale jednak to prawda U.U Nie martw sie...Jak dotrzemy do vana, zadbam o Twoja głowe >D!
-nie tak głośno! to przez to ze moja stylistka nigdy nie myje rąk y.y i włosy sie niszczą
Millerna złapała sie dłonia za usta i umilkła XD. Jedyne co zrobiła to zatrzepotała rzesami,niemal nokautując Allena. -To chodźmy *.*
-dzieki za zrozumienie- pocałował ją w policzek.
Szli w milczeniu chyba z 5 minut az w koncu z nieba zaczęły spadac krople deszczu
-Mój lakier do włosów nie wytrzyma tego kataklizmu! błagam tylko nie deszcz!
Millerna pisneła przerazona i zemdlała xD
-Millerna nie!- jak w zwolnionym tempie, złapał ją w locie- Millerno obudz sie! makijaz ci sie zmyje!- osłonił ją przed deszczem swoim płaszczem. Biedna kobieta. Rozejrzał sie dookoła. Gdzies niedaleko dostrzegł grotę. Czym prędzej tam pobiegł. W srodku było sucho. Sciągnął górę ubrania (wszystko firmowe ;_;! co za poswiecenie!) i rozscielił na ziemi, zeby miec gdzie połozyc omdlałą Millernę. Rozpalił ognisko
-"czasem umiejętnosci harcerskie sie przydają"- pomyslał dumny z siebie
Millerna ocknęła sie.- Allenie... markowe ciuchy...ubrudzą Ci się T.T!
-milcz kobieto! tyś jest mi droższa niż jakieś tam markowe ciuchy...pierwszego gatunku....z najlepszym gatunkiem nitki T__T- pociągnął nosem
-Allenie *___* - Oczy dziewczyny zabłysły i po policzku spłyneła strużka rozmytego tuszu xD.- Ty tez jesteś mi droższy od najlepszych wyrobów Avonu *_*!
-naprawdę?- oczka mu rozbłysły- czy ty mnie kochasz Millerno? ja ciebie tak! nad zycie! nawet bardziej niz samego siebie!- padł przed nią na kolana xD
Millerna nie ukrywała szoku XD! Jeszcze nigdy w życiu nie uslyszała takiego wyznania !- Tak Allenie! Kocham Cie bardziej niz buty od Versacze XD! (napisałam jak sie czyta xD)
Przysunął sie blizej
-a udowodnisz mi to?
- zapytał namiętnym szeptem XDD
-Tak...- I przysuwając blizej twarz do Allena, wyjęła szybkim ruchem z kieszeni profesjonalna wyrywaczke brwi i oskubała niedoskonałosci chłopaka xD!
-ach ukochana! dzieki ci! co prawda chciałem tylko trochę twojej maseczki ujędrniającej ale ujdzie XDDD
-AH XD To będzie w następnych etapach kuracji, jaką Ci zafunduje i Vana.
-w takim razie...- pocałował ją w czoło- spij teraz...rano idziemy dalej



vanfanel 2005-10-08 20:47:54
skomentuj (5)
Minęła data a tu nic =.=
Minęła data, ale mimo tego, że moje groźby wywalenia były naprawdę poważne, to tym razem wam daruję. Uratowało was to, że się wspólnie zastanawialiśmy, jak rozruszać rpg, i zakładam, że wszyscy czekali na ten pomysł.
No cóż, niektóre propozycje były dość... dziwne :P
No więc uwaga, teraz mówię, co sie dzieje, wszyscy macie na to zareagować, i moze dalej jakoś pójdie:
Nagle nad całą Gaią pojawiają się niesamowicie ciemne i gęste chmury, które zakrywają całe światło dzienne. Jest ciemno, jak w noc, a chmury się nie ruszają, nawet jak jest silny wiatr...
Co się stanie dalej zależy od was.
31.10.2005 będę już wywalać, chyba, że podacie powody (ważne) dla których nie pisaliście!
vanfanel 2005-10-01 20:54:57
skomentuj (2)
Eriya
-Naria! Folken-sama! Nieee!!
Eriya obudziła się z koszmaru. Nerwowo rozejrzała się po miejscu, w którym jest, jakby przed chwilą była gdzie indziej. Pokój, w którym spała był bardzo mały. Był to pokój dla służby. Na jałowych ścianach nic nie wisiało, a jedyne, co znajdowało się na podłodze, to była malutka szafa i łóżko, na którym spała kotka.
Dziewczyna powoli usiadła na łóżku. Zastanawiała się, gdzie jest Naria. I czy w ogóle żyje? Martwiła się też tym, że nie przekazała w żaden sposób Folkenowi, co się z nią stało. *Pewnie myśli, że nie żyję...!* - pomyslała Eriya kładąc twarz między ręce, które miała na zgiętych kolanach. Z oczu szybko spływały jej łzy.
-Na-ria... Fol-ken-sama - szlochała.
Powoli wstała z łóżka, podeszła do okna i wytarła sobie łzy.
-Teraz albo nigdy! - powiedziała ostro i, nie założywszy sukienki i chusty, delikatnie wybiegła z pokoju. Przy pokojach służby nie było żadnych strażników, ale im bardziej zbliżała się do pokoju Vana, tym więcej ich było. Eriya umiejetnie chowała się w cieniach, a jak trzeba było to cicho ogłuszała lub nawet zabijała strażników. W końcu, po jakimś czasie, udało jej się dotrzeć do komnaty króla. Oczka jej się zwężyły i z całej siły kopnęła w drzwi Vana. Drzwi otworzyły się z hukiem, więc Eriya szybko wbiegła do środka. Jednak... króla Fanelii tam nie było.
-Co?! - krzyknęła.
W ataku furii zaczęła niszczyć wszystko, co stanęło jej na drodze, w celu odnalezienia króla. Niestety, nie zdążyła przeszukać całego pokoju, gdyż własnie wpadła do niego banda strażników i złapała kotkę tak, że nie mogła się wyrwać.
-Nie! - krzyczała z całych sił - Nie możecie! Wypuśćcie mnie! Muszę odnaleźć siostrę! Muszę odnaleźć siostrę! Nariaaa!!!!

---------

UWAGA! Poswięcę jeden dzień w miesiącu, by was sprawdzać. Jeżeli ktoś do tego czasu nie napisze żadnej notki, to przykro mi, ale wylatuje. Może dostanie szanse w postaci dodatkowego tygodnia, jak mi poda ważne powody nie pisania!
Ludzie, musimy ruszyć tego rpg-a!
W tym miesiącu będę sprawdzać 30.09.2005, więc jeżeli nikt nie napisze żadnej notki od 01.09 do tamtej daty, to wylatuje...
vanfanel 2005-09-14 16:49:50
skomentuj (7)
Naria i Melulu

-Eriya gdzie jesteś?
-Jestem tutaj, siostro.
-Czemu nosisz na sobie taki dziwny płaszcz? Czekaj.. nie odchodź!
-Nieuratowałaś mnie, a potrafiłaś. Teraz jesteś sama... ssaammaa
-Czekaj! Nie odchodź!!
-Ssaammmmaaa
Złoto włosa gwałtownie się obudziła.
-Eriya? -Powiedziała bardzo cicho siedząc w ukryciu. -Eriya... ty żyjesz... musisz żyć...
Narii całą noc śniły się koszmary. Nie mogła tego już znieść, ale w końcu nadszedł piękny dzień i do małego ukrycia Narii wpadło światło słoneczne, które ogrzało jej futerko i obudziło ją samą. Gdy Naria wychyliła głowę z pomieszczenia (dziurawego) w którym była ujrzała kogoś na dachu zamku. To była Melulu, ale Naria nie mogła dostrzec kto to jest. Trochę zwątpiła, ale pomyślała, że skoro już tu jest to popyta ludzi trochę o ochronie miasta. Pomyślała, że może porozmawia z tą osobą na dacju, bo skoro była w zamku, to znaczyła, że jest kimś ważnym.

Melulu zadecydowała, że odwiedzi Vana, zeszła więc z dachu i chciała pobiec do pokoju Króla Fanelii, ale ktoś właśnie staną tuż przed nią. Była to jakaś wysoka postać w płaszczu. Miała dziewczeński głos i zagadała do niej:
-Cześć, jak się nazywasz?
-Melulu. -Odpowiedziała trochę zmieszana.
-Ładnie. Słuchaj, może porozmawiamy trochę? Zapraszam cię do kawiarni.
Melulu było trochę głupio odmówić, więc poszła z nieznaną osobą.

*To kotka?! Napewno już ją kiedyś spotkałam... razem z Eriyą... Ale nie mogę sobie przypomnieć skąd ją znam.* -Myślała Naria, która była tą nieznaną osobą.
Gdy ona i Melulu doszły do kawiarni Naria zapytała:
-Słuchaj, często wyjeżdżasz za granicę Fanelii?
-Kiedyś... owszem... -Melulu odpowiedziała.
-Aha. Tak myślałam. -Naria była już pewna kto to jest, więc była pewna, że zna się trochę na sprawach tego państwa.
Naria usiadła wraz z Melulu w kawiarnii i porozmawiały trochę na temat ochrony państwa.
vanfanel 2005-09-03 10:01:40
skomentuj (3)
Wrocilam i nie widze zadnych nowych notek!!!!
Co to ma byc? Mieliscie cale wakacje, zeby pisac. Teraz nie bedzie tak lekko - kazdy ma napisac chociaz jedna notke na miesiac, jak nie to wypada. Zrozumcie, ze nie chcialabym, zeby ten rpg upadl. Jak ktos ma dobry pomysl na rokrecenie tego rpg to niech jak najszybciej pisze! Ja w tym momencie nie mam za bardzo jak pisac, ale moze juz niedlugo bede miala dostep do internetu 24 godziny na dobe.
Wybaczcie za brak polskich liter, ale pisze na laptopie w bibliotece szkolnej.
Wiec, zebyscie sie nie zalamali totalnie szkola - pisaaaac!!!
vanfanel 2005-09-01 09:58:51
skomentuj (0)
Eriya
No cóż... niektórzy wiedzą, niektórzy nie - ja i Naria wyjeżdżamy na 4 lata do Indii. Zanim będziemy miały dostęp do komputera minie duuużo czasu (ponad półtora miesiąca od teraz). Chciałyśmy się pożegnać, a ja chciałam poprosić Dream, by tu wszystkiego przypilnowała XD Zmuś ich, żeby pisali notki T.T Nie, no żartuję, piszcie kiedy chcecie. Jak wrócę napiszę jakąś cudowną notkę ^___^
W razie czego, wyjeżdżamy 14 lipca, więc jeszcze macie jakieś szanse się z nami kontaktować (chociaż na tym kompie nie mamy gg, więc raczej tylko na miale...)
Ech... sayonara... mam nadzieję, że to rpg się jakoś utrzyma przez naszą nieobecność XD
vanfanel 2005-07-03 15:03:58
skomentuj (4)
Eriya
-Służaca zrób to, służąca zrób tamto! Mam tego dość! - narzekała Eriya. Szybko się rozejrzała, czy nikt jej nie widział.
-Eriya - mówiła sama do siebie - nie powinnaś się tak zachowywać. Musisz się zbliżyć do Vana, a to jest jedyny sposób! Co z tego, że musisz robić wszystko, oprócz tego, co najważniejsze, czyli usługiwać królowi!? Ech! Siedzę tu już cały dzień i nawet nie zobaczyłam tego idioty! A przecież jestem "jego służącą"!!
Eriya już miała wrzasnąć, kiedy jakiś żołnierz przeszedł obok.
-Wszystko w pożądku, panienko? - zapytał.
-Tak, tak - zapiszczała Eriya, zakrywając chustą uszy - Tak tu tylko sobie siedzę i piorę brudne ubrania króla. Wszytko jest w jak najlepszym pożądku!
-To dobrze.
Gdy tylko żołnierz poszedł Eriya zaczęła się znowu denerwować. Jednak nagle przybrała smutny wyraz twarzy.
-Naria... - szepnęła dziewczyna - Gdzie jesteś? Oby ci nic nie było... Nie zniosłabym tego...
vanfanel 2005-06-11 01:15:41
skomentuj (9)
krótka bajka o pięknym rycerzu i pięknej niewiascie u.u
Millerna widzac ze wiele pozytku z Dridena miec nie bedzie (nacpał sie do reszty i obecnie lezy pol-przytomny i maca skałke xD, co do dzieciaka, to juz dawno chyba zwiał >.>" w kazdym razie dziewczyna go nie widziała xDDD)
Ona sama nie nawachała sie zielska na tyle by widziec latajace słonie i paradujacych w bokserkach gwiazdki playgirls (szkoda ;__, a wiec wstała i pomaszerowała przed siebie, nie widzac sensu w dalszym siedzeniu na jakims zadupiu... Widziała za to sens w zagłebianiu sie w owym zadupiu xP
-Boshe...wszystko straciłam z ta cholerna walizka...Moje szampony od garnier T_T... puderniczke z avonu... i co najgorsze...błyszczyk i krem do rak nivea ToT! Litosci, moja delikatna skora domaga sie drogich kosmetykow ;__;- jeczała sama do siebie, kiwajac sie z prawej czesci drogi na lewa...
Nagle zza skały wyłonił sie rycerz, w lsniącej zbroi. Genialny, przystojny, o ktorym od dawna słuch zaginął, najcudowniejszy i najskromniejszy of kors u.u- Allen! (fanfary). Spojrzał na ryczącą kobiete.
-eeee...Millerna Oo?
Dziewczyna poryczała jeszcze chwile, az w koncu dotarł do niej boski głos genialnego,przystojnego, zaginionego,najcudowniejszego i najskormniejszego rycerza xD.
-Allen O_O! - Wydobyła z siebie okrzyk pełen przerazenia ale za razem ociekajacego tesknata xD- To naprawde Ty T__T! -rzuciła sie na jego lsniaca zbroje (hehe) i z łzami w oczach wypytywała sie chłopaka...-Gdzies Ty był tyle czasu!? ojciec powiedział ze nie zyjesz T___T!
-em....- przytulił ją do siebie- wędrowałem to tu to tam....w poszukiwaniu...a zapomniałem...ale tez tęskniłem- cmok w policzek.- czemu ty płaczesz?
Ah *___* - Millerna zapominajac juz o delikatnosci swojej skory i zaginionych produktach Garnier, stopiła sie jak masło w ramionach Allena xD- Nic...błachostki- otarła oczy- Ale czemu znalazłes sie na takim zadupiu O.o? (słownictwo idealna dla ksiezniczki xD)
-zabłądziłem -.-''' ...ale w koncu usłyszałem ze sie drzesz to dzięki twoim krzykom udało mi sie odnalezc xDDD''''- zaczął chaotycznie tłumaczyc.
-Nie darłam sie -zapowietrzyła sie dziewczyna xD- tylko...głosno myslałam >.>"". No ale skoro sie odnalezlismy, to ruszmy odwiedzic Vana i Merle *_*
-ok >D, mozemy ich odwiedzic....o ile...wiesz gdzie ich szukac Oo'''- Allen rozejrzał sie po okolicy. Kamien, kamien, drzewo, kamien, piasek, kamien itp itd.
-Szczegoły drogi Allenie...szczegoły xD!- Dziewczyna rowniez sie rozejrzała...drzewo...drzewo...spiacy Dryden...drzewo...- Hmmm O.o... idzmy moze wzdłuz tej droig az w koncu ktos bedzie raczył tedy przejerzdzac i nas uratuja >.>"
-no ok >.>''' a własciwie ten co tu robi?- zapytał Allen lookając na Dryden'a.
-Yyy... o ile wiem naćpał sie jakiegos zielska i zaczał posadzac kamienie o przynaleznosc do fbi >.>"""
-a ty co z nim robiłas TT myslałem ze mnie kochasz ToT- rozpłakał sie Allen, nasz genialny, najcudowniejszy, naj naj naj i najskromniejszy rycerz w lsniącej zbroi
-O_O! Nie Allenie! To nie tak >o< ! - Starała sie uspokoic szlochajacego rycerze xD- Ja sie tylko na niego napatoczyłam! to nie jest tak jak myslisz T_T Tylko Ciebie kocham i doskonale o tym wiesz *_*~ -podała mu husteczke xD.
wysmarkał swoj szlachetny nos w chusteczke
-na...naprawde TvT?
-Oczywiscie *_* - cmok w policzek- A teraz ruszajmy ^_^...eee...husteczke mozesz zatrzymac ^^""
-*smark* no dobra u.u- wstał, otrzepał swe szlachetne i umięsnione body, po czym razem z Millerną ruszył na poszukiwania Vana i Merle >]
vanfanel 2005-05-07 20:17:00
skomentuj (2)
Melulu
Melulu nadal siedziała na dachu od swojej sypjalni. Zjadła już jabłko i ułożyła się do snu. Spała sobie godzinkę lecz, gdy już się obudziła nie mogła ponownie zasnąć. Usiadła więc i spojrzała na miasto. Przymoniał jej się widok, tego spalonego miasta, lecz odrazu odrzuciła tą myśl. Chciała cieszyć się szczęściem Vana i swoim.
Przypominając sobie "Vansama" automatycznie przypomniał jej się sen, z ślubem. Koci instynkt mówił jej, że coś niedługo się zdarzy. Czuła to w powietrzu. Może jest to związne z Hitomi, może nie. Jak Hitomi opuszczała Gaję (wybacz Dream, ale ja już nie wiem jak to się piszę, a nie chce wyjść na debila) wątpiła, by opuściła ją na długo. Przecież to było tak dawno temtu (nie aż tak dawno, oczywiście XD), a Melulu w głęmbi swojego słodkiego (^_^) serduszka lubiła atlektyczkę (w każdym razie - Hitomi).
Melulu zadecydowała, że odwiedzi Vana, zeszła więc z dachu i pobiegła do pokoju Króla Fanelii.
vanfanel 2005-05-04 22:34:22
skomentuj (1)
Naria
Naria leżała nieprzytomna. Leżała na brzegu rzeki do, której najwyraźniej wpadła. Dziewczyna powoli budziła się. Pierwsze co zobaczyła to niebieskie czyste niebo. Bardzo powoli i delikatnie próbowała wstać. Jednak była bardzo zmęczona, więc tylko usiadła. Leżała gdzieś przy granicy Fanelii. Chciała ruszyć, nie wiedziała jaka jest pora, choć wyglądało na ranek, ale nie chciała by zaraz się zciemniło. Wtedy musiałaby szukać schronienia po ciemku. Podeszła wolonym i zmęczonym krokiem do najbliższego drzewa i urwała kijek, na którym mogłaby się podtrzymywać.
Zaczeła iść w stronę miasta. Dopiero teraz zorientowała się, że ma strasznie poszarpane ubranie i musi kupić jakieś inne.
Znalazła się koło młynku, dużego nie daleko miasta. Najwyraźniej ktoś tam mieszkał, ponieważ było wywieszone pranie. Naria szybko podbiegła do wysychającego prania i zwineła pierwszę lepszą sukienkę. Była na nią trochę za duża i za długa, ale tymczasowo może być.
Idąc sobie spokojnym krokiem przypomniała sobie, że Eriya też spadała i mogło jej się coś stać. Teraz nie opłacało się Narii wracać do tamtej rzeki, ponieważ zciemniało się, a była już blisko miasta. Chciała poszukać siostry przy miejscu, gdzie ona spadła, ale uznała, że skoro jej nie zauważyła wtedy, to pewnie jej tam nie było.
Kotokobieta trafiła wreszcie do granic Fanelii. Jendak nie chciano jej wpuścić.
-Nie wpuszczamy obcych, szczególnie że wyglądasz na podejrzaną osobę! -Odkrzyknął jej strażnik na warcie.
-Ale ja chce tylko wejść do Fanelii, nic nie zrobię. Jestem zwykłą podróżniczką.
-Przykro mi, nadal ci nie wierze. Lepiej się wynoś.
-Bezczelność! -Krzykneła opuszczając Fanelię.
Dziewczyna odeszła trochę, by strażnicy jej nie widzieli. Musiała jakoś trafić do miasta, ponieważ chciała gdzieś spać, a przecież musiała kogoś jeszscze okraść, jak będzie późno to kogo znajdzie na ulicach?
Naria spojrzała na góry otaczające Fanelię. Wpadła na pomysł, że może jakoś górami przedostać się przez mur i zostanie niezauważona. Tak jak wymyśliła tak zrobiła. Pobiegła na góry, przeskoczyła drewniany mur i wtopiła się w tłum okradając kazdego kogo się dało. Następnie znalazła jakieś tanie miejsce, gdzie mogła bezpiecznie przenosować.
vanfanel 2005-05-02 18:31:38
skomentuj (1)
Melulu
Różowo włosa kotka o imieniu Melulu siedziała sobie właśnie w swoim przytulnym pokoiku zmieszczonym w pałacu w Fanelii. Małej futrzastej kotce właśnie śnił się koszamr. Mianowicie, że Van bierze ślub z jakąś sprzątaczką, która potem okazuje się być Hitomi.
Wtem Melulu obudziła się z wielkim krzykiem: "Nie!". Rozejrzała się po swoim pokoju i podrapała się w ucho ziewając. Potem się wyciągneła i wyszła z pokoju.
Kotka przechadzała się po zakmu, gdy zobaczyła, że drzwi od jednej sypjalni są trochę uchylone. Szybko podeszła do nich i zerkneła do środka. Była tam tylko jakaś sprzątaczka.
*Co to za sprzątaczka*-Pomyślała Melulu.-*A jeśeli to Hitomi, która chce się ożenić z Vansama?! Nie to nie może być ona _-_ ma za gruby tyłek jak na Hitomi i jest za wysoka, w ogóle jest jakaś dziwna.*
Melulu zdecydowała, że nie będzie na razie rozpoczynać nowej znajomości. Wbiegła więc do kuchni i zaczeła grzebać w zapasach. Biedna Merle nie wiedziała, że za nią czai się kucharka. Gdy tylko Melulu "wyszła" z worka, w którym szukała przysmaków, ukazała jej się duża, tłusta, brązowowłosa kucharka trzymająca obraną cebulę.
-ZAWSZE KROJĘ CEBULĘ, NAWET JEŻELI NIE WIEM CO BĘDĘ GOTOWAĆ! -Kucharka krzykneła na przywitanie.
-ARGH!! -Wystrazyła się Melulu.
-Nie bój się dziecko. -Powiedziała gruba kucharka po czym pogałaskała Melulu po głowie.
-A fuj, jedzie pani cebulą.
-Przecież zawsze kroję cebulę, to jest nawet pierwsza czynność jaką robię, gdy wstaję.
-oO -Melulu spojrzała raz jeszcze ze zdziwieniem na kucharkę po czym pomyślała *Normalnie tłusta wariatka* i uciekła z kuchni.
Kotka weszła na dach od swojej sypjalni i zaczeła konsumować jebłko, jedyną rzecz jaką udało jej się zabrać z kuchni.
vanfanel 2005-05-02 16:31:35
skomentuj (2)
Eriya
Eriya siedziała pod drzewem, masowała sobie bolące części ciała i myślała. Musiała jakoś złapać Vana, miała taką swietną okazję. *Zrobiłabym Folken-sama niespodziankę* - myślała - *Muszę się jakoś dostać do zamku* - kombinowała. Nagle wstała i zaczęła iść w kierunku zamku króla. Po drodze ukradła komuś sukienkę i chustę. Ubrała się w sukienkę i zawiązała chustę na głowie tak, ze nie było prawie wcale widać jej twarzy. Po półgodzinie dotarła wreszcie do zamku. Popytała paru ludzi i szybko znalazła człowieka, który zajmuje się zatrudnianiem służących XD
-Proszę pana - mówiła kotka - Bardzo chciałabym pracować w zamku.
-Mhm - mruknął stray facet - A co umiesz?
-No... - Eriya zamyśliła się - umiem gotować, sprzątać, zajmować się dziećmi XD i znam się na etykiecie dworskiej.
Wszystko, co powiedziała Eriya było kłamstwem, ale najwyraźniej zrobiło dobre wrażenie na facecie.
-Hmm - mruknął ponownie - To świetnie. A czemu tak bardzo chcesz pracować? Potrzebujesz pieniędzy?
-Niee, to nie dla pieniędzy proszę pana. Ja po prostu kocham nasz kraj i chciałabym służyć Jego Wysokości jako dowód mej wdzięczności. Jestem mu wdzięczna za to, że dzięki niemu jest tu tak pięknie i cudownie.
-No dobrze, przekonałaś mnie, masz tę pracę. Będziesz usługiwać królowi. Teraz król śpi, ale możesz się zająć jego drugą sypialnią.
Eriya uśmiechnęła się i poszła do drugiej sypialni Vana. Zaczęła sprzątać, uśmiechając się przebiegle. *W ten sposób zbliżę się do Vana, a on nawet się nie zorientuje, kiedy go porwę!* - myślała.
vanfanel 2005-05-02 16:07:18
skomentuj (2)
Millerna...taaaa .
Dziewczyna usiadła sobie tuz przy drodze, w miejscu gdzie jeszcze rosła trawa, podkurczyła nogi i zaczeła sie kiwac w ta i w tamta.
-Woz sie zepsuł...zgubiłam walizke z komsetykami Garnier...I na domiar złego woznice porwało grizli U.U -jeczała do siebie,dalej sie kiwajac i co kilka chwil patrzac na skrawki ubran ktore pozostawił niedzwiedz grizli porywajac woznice.
Za Millerna, siedział dalej nacpany Dryden,dyskutujac z kamieniami na temat ich pochodzenia i pracy >.>"""
-Boshe za jakie grzechy...- zaczeła wyrywac trawe z widoczna sadystyczna przyjemnoscia xD.- Jesli chodzi o te zdarzenia z monopolowego,to przeciez nie ja zawiniłam tylko ten cholerny sprzedawca >.< ...a moze to był klient O.o"?
-No to powiedzcie...dla kogo to pracujecie,he ;] FBI??? -Dryden dalej starał sie podtrzymac konwersacje z kawałkiem skały.
-Boshe...NIECH MNIE KTOS STAD ZABIERZE >O< !!!! -Millerna straciła cierpliwosc i złapała za zielsko Drydena i wypala połowe- A co mi tam @_@""""
vanfanel 2005-04-10 19:48:33
skomentuj (7)
Eriya
Eriya dalej leżała w łóżku, rozmyślając o rozmowie z Narią. Powoli wstała i podeszła do Narii, która stała na balkonie.
-Ale i tak mamy szczęście - powiedziała Eriya - Pamiętaj, że zawsze miałyśmy i zawsze będziemy mieć szczęście...
Bliźniaczki uśmiechnęły się do siebie, gdy nagle coś uderzyło w fortecę.
-Znowu?? - krzyknęła zdezorientowana Eriya, rozglądając się, co powoduje te wstrząsy. Jednak uderzenie powtórzyło się i tym razem Naria i Eriya wisiały, trzyamjąc się jedynie barierki balkonu.
-Eriya, trzymaj się! - krzyknęła Naria. Eriya bała się. Bardzo się bała. Wiedziała, że jeżeli spadną, to nie ma dla nich ratunku. Uderzenie powtórzyło się znowu i bliźniaczki puściły barierkę. Spadały. Obie kotki krzyczały. Eriya miała zamknięte oczy. Chciała zawołać siostrę, powiedzieć jej coś jeszcze przed śmiercią, jednak nie mogła otworzyć ust. Czy to ze strach, czy sparaliżowała ją sytuacja, czy co, tego Eriya nie wiedziała. Wiedziała jednak, że tym razem naprawdę umrze. Nie ma szns na uratownie. Na dodatek jej siostra też umrze. Eriya nie chciała o tym mysleć. Krzyk Narii słabł coraz bardziej, więc Eriya skupiła się i udało jej się wykrzyknąć:
-Nariaaaaaaaaa!!
***

Wszystko ją bolało. Srebrowłosa chyba nigdy nie była tak poobijana. Nie chciała otworzyć oczu, bała się co zobaczy. Powoli usiadła, nadal trzymając oczy szczelnie zamknięte. Zaczęła masować sobie dół pleców, kiedy do jej uszu zaczęły dochodzić jakieś głosy. Eriya odważyła się otworzyć oczy. Okazało się, że leżała na wieelkiej kupce siana (XD) a wokół niej stali wieśniacy. Jednak nigdzie nie widziała Narii. *Może spadła gdzieś niedaleko?* - pomyslała Eriya i natychmist, z gracją kota, wstała, zbiegła z kupy siana i zacząła się rozglądać.
-Nariaa! - zawołała zachrypniętym głosem. Jednak nikt się nie odezwał, tylko wieśniacy zaczęli coraz bardziej gaworzyć o niej.
-Przymknijcie się! - krzyknęła Eriya i wieśniacy przyciszyli się znacząco.
-Gdzie jestem?! - zapytała groźnie. Nikt nie odpowiedział,
-Co to za miejsce?!?! - krzyknęła głośniej i bardziej ochryple.
-T-t-t-oo F-f-faneeeliaaa - jąkał się jakiś młody wieśniak.
-Tak trudno było? - powiedziała Eriya i zaczęła odchodzić od wieśniaków. *A więc jestem blisko naszego wroga, koło brata Folken-sama..* - myślała Eriya i już kombinowała, jak złapać cennego króla.
vanfanel 2005-03-15 13:11:10
skomentuj (5)
Van i Dilandou
(Z góry przepraszam za treści zawarte w tej notce, ale jedna z autorek naćpała sie fizyką, a druga jest na dragach od czasu poznania tej pierwszej. XD )



Król Faneli spokojnie spał w swym e... posłaniu wyścielonym na sofie, śniąc o żółciutkich kaczuszkach napastujących go i molestujących ze wszystkich stron, podczas gdy jego prawdziwe łoże właśnie zajmował facet o nieznanym nikomu pochodzeniu... niestety przepiękny sen o kaczuchach musiał zostać drastycznie przerwany .. ale o tym wkrótce.
Dilandou w swym legowisku zaczął się poruszać i wiercić, aż w końcu wstał. Przemierzył komnatę króla wzdłóż i wszerz, z biednym nie świadomym niczego władcą. Po krótkiej chwili odnalazł swój tobołek. Pomyszkował trochę po pokoju zmieniając kilka szczegółów :P dzięki magicznemu plecaczkowi oczywiście. Wyjął on jeszcze z niego elektryczną szczoteczkę do zębów Oral B i 20 kg łańcuchów z kajdankami. Dilandou, bo tak miał na imię nieznajomy (choć pewnie sam o tym tymczasowo nie wiedział), podszedł do słodko śpiącego aniołka i przeniósł go na wielkie łoże, w którym spokojnie wyspałoby się z 10 osób. Szybko przykuł on swoją ofiarę do prętów tego umeblowania, wyjętym przed chwilą wyposażeniem. Zrobił to tak.. e.. umiejętnie (a gdzie on nabrał wprawy? O.o), że Van niestety nie miał najmniejszych szans w tej chwili na przebudzenie. Jednak nieznajomy znów wybrał się na wędrówkę po pokoju i nagle natrafił na mięciutkie zwierzątko (pluszowe kapcie). Nałożył je więc na stopy i... * pisk, pisk, pisk*... No i klapa _^_ Okazało się, że papucie nie dość ze pluszowe to jeszcze zamontowane miały piszczałki (hardcore >) XD Z powodu takich a nie innych dźwięków Van nie miał innego wyboru jak się zbudzić. Otworzył on powoli swoje zaspane oczy... Z początku pomyślał ze to Melulu jest przyczyną przerwania kaczuszek (jak to zwykle bywa, co rano, gdy kocica włazi do komnaty swego pana i kwiczy swoim przesłodzonym pustym głosikiem "Vaaan-sama!")... Jednak okazało się, że wszystko jest nie tak jak powinno... Fanel z początku zorientował się, ze nie może sie ruszyć... potem jednak przeraził go widok komnaty, która była delikatnie mówiąc udekorowana, a dosłownie... przerobiona na dżungle. Van bał się podnieść głowę, aby zobaczyć czy jego ciało zostało również ozdobione. Chciał się jednak popisać odwagą i podjął to ryzyko. Eh... miał na sobie stringi w panterkę i laczki z pazurkami >3. Nie zabrakło oczywiście przepięknej obroży na szyi z kolcami (pieszczocha! O_o ja tez taką chce!) no i kocich uszu... W tym przebraniu wyglądał jak prawdziwe zwierze >3 Faktem tym jednak król nie przejął. Przecież ubierał się tak na codzień.. " -,- zaraz, zaraz! to nie ta bajka!" - Zorientował się drakończyk. Niemożliwe jednak było, aby jego pokuj został tak umiejętnie przerobiony (Ten Dilandou to jednak ma talent XD). Tak więc Van podsumowując to co zobaczył w kilka sekund, stwierdził że to wszystko jest tylko snem. Być może stokrotnie lepszym od poprzedniego... Postanowił więc ten fakt wykorzystać >3 Fanel rozbudzając się do końca prędko dostrzegł Dilandou i jego piszczące papucie -.- trudno było tez nie zobaczyć tego lubieżnego uśmiechu promieniującego z twarzy nieznajomego... o wzroku nic nie wspomnę bo Dil miał zamknięte oczy ^.~ Jednak mimo to podszedł on do swojego króla bez potknięc, dalej trzymając szczoteczkę w ręku. Domyślacie się oczywiście w jakim celu :P Drakończyk bez oporów oddał się mocy Dilandou i jego elektrycznej szczotce. Przecież co mu szkodzi skoro to sen >3 Nieznajomy zafudował swemu władny bardzo erotyczny masarz bezcennym urządzeniem :P Po jakimś czasie zaczął się bawić w seme, a Van nie odgrywając nigdy roli uke z ciekawości zgodził się na ten podział. Fanel nigdy nie "bawił się" z nikim tak ostro... szczytował on w momencie masowania zwieraczy... tym teraz i dla niego wyjątkowym przyrządem.

vanfanel 2005-03-15 12:01:17
skomentuj (5)
Naria
*Też chciałabym latać*-Pomyślała Naria stojąc w drzwiach na balkon i słysząc co mówiła jej siostra.
-Też bym chciała latać, wiesz Eriya? -Mowiła podchodząc do niej. -By moc unieść się tak wysoko, do chmur...
Eriya spojrzała zdziwiona trochę na swoją siostrę.
-Każdy ma marzenia, ale niestety... my nie mamy skrzydeł... Pozatym co to za frajda mieć je, a nie móc na nich latać?
-Tak... ale to i tak musi być coś wspaniałego... -Powiedziała Eriya.
-Zapewne... Ale Folken-sama jest jakby... no jakby to powiedzieć... jest zamknięty, bo przecież on nie często wychodzi z fortecy... tylko czasem i to też nie po to by sobie pochodzić albo coś...
-Ale mimo to wszystko, nie chciałabyś mieć skrzydel? -Spytała Eriya Narię.
-Chciałabym... mimo wszystko...
vanfanel 2005-02-05 17:20:29
skomentuj (14)
Hitomi : Highway
Jak pomyślała,tak zrobiła. Hitomi wyruszyła na północ. Przedzierała się przez gęste lasy, puszcze , krzaki eee i co tam jeszcze było. Po kilku godzinach wyszła na polankę.

*usiądę i dam odpocząć moim pięknym i zgrabnym nóżkom* - pomyślała.
Przysiałda więć na eleganckiej brązowej górce i oddała się marzeniom o Vanie..
*Van.. ciekawe czy to pełne imię czy skrót...może od Vanisław? albo...Vadeusz? ooo a może on jest naprawde tym facetem z gwiezdnych wojen, Lordem Vaderem? o.O! eee nie,za stary ten Vader. a poza tym w tej ostatniej części zginął...*.
Nagle Hitomi lekko zapadł się tyłek w ziemie.
*what the $#**?!*
Jednak to tylko mrowisko. Nic strasznego. na ziemi nie takie rzeczy się jadło ^.^. Na przykład takie slimaki...o albo żaby...albo ośmiornice, kto to wogóle je? ale mrówki są dobre. szczególnie w potrawce z zielska ^.^.Hitomi rzuciła się rozpalać ognisko i przyrządzać 'mrówki w koszulkach', wg starego przepisu starej babci OldHitomi-San.
Zostawmy ja teraz w spokoju gdyż są dwie czynności w których Hitomi nie wolno przeszkadzac: spanie i jedzenie. So.. adios!'
Stay tuned!
vanfanel 2005-01-30 14:16:51
skomentuj (14)
Millerna- wszyscy o mnie zapomnieli >.>
Millerna zasneła podczas swojej podrozy... Co miedzy innymi przyczyniło sie do tego, ze nie zauwazyła chwili, w ktorej ktos gwizdnał jej torbe z najpotrzebniejszymi rzeczami ( np. szczoteczka do zebow ;__;), ktora lezała tuz przy samym okienku.
Dziewczyne zbudziło nagłe hamowanie, gdy całym ciałem wysadzona z siedzenia poleciała na przeciwległa sciane karety w ktora rypneła czołem.
-Co sie u licha dzieje @_="!- wrzaszczała, starajc sie wstac.- G...Gdzie moje ciuchy O_O!
-Panienko mamy kłopot >.>"- usłyszała głos woznicy na zewnatrz.
-Ja ci zaraz dam powod do zmartwienia, jesli nie znajdziesz mojej torby!!!- wychodzac potkneła sie o stopien, przy wejsciu do karety i runeła ponownie juz uszkodzonym czołem w ziemie.- *jebut* bleee @_@
-Mymy problem...nasze koło...- Po tym jak Millerna otrzepała sie z piachu, zerkneła na koło powozu, z czego jedno było rozwalone na pol, a drugiego...wcale nie było ==".
-Co to ma byc O_O!?
-To chyba wina tych kamieni >.>"- speszył sie woznica, wskazujac na dwa małe wystajace kamyczki na drózce.
-=="...- Dziewczyna powstrzymała sie od komentarza, tylko dlatego, ze niedaleko miejsca w ktorym sie "rozbili", przy drodze siedział ktos jej zdecydowanie znajomy.
-D....Dryden O_O!?- po chwili dziewczyna poczuła drazniacy zapach...palonego zielska i jakiś niewyrazny bełkot od strony mezczyzny.
-Te kamienie znow spiskuja....
-Dryden Oo"...- podeszła blizej- Czym ty sie nafaszerowałes O_O"!?Co ty wogole tu robisz >. vanfanel 2005-01-18 21:50:13
skomentuj (3)
Dryden
Dryden zaciągnął się głębiej. Taaak, to magiczne ziele, ten dziwny krzak, który znalazł przy drodze pomagał zdecydowanie w myśleniu. Od razu wszystko stawało się jasniejsze- skąd się wzięliśmy, co było pierwsze- jajko czy kura (Omlet, stwierdził po głębszym namyśle Dryden, omlet.) i czy ma dzisiaj na sobie bieliznę. No właśnie, czy dzisiaj rano ją założył? Nie był pewien. Usiłował się obejrzeć, ale z jakże zwykłego powodu, iż bozia nie dała człowiekowi szyi żyrafy, niezbyt mu się to udało i wyrżnął głową o leżący nieopodal kamień.
-to on. to na pewno ten przeklęty kamień mnie zrzucił. miał dość mojego ciężaru, ponieważ zgodnie z tradycyjnym kodeksem kamieni wolno im dźwigać jednego człowieka przez jedynie pół godziny, więc mój zapas czasu już się wyczerpał- radośnie zauważył dryden.- teraz kamień pójdzie się rozmnożyć żebym mógł co pół godziny się przesiadać i siedzieć jak najdłużej- mamrotał pod nosem niezadowolony kładąc kamień na cegle.-żwir wyjdzie. Na pewno żwir. Hej!-rzucił się w krzaki, przygniatając leżącą tam małą figurkę.- kim ty ^%@*^&U jesteś? Przysłał cię międzynarodowy rząd kamieni, ażeby zamknąć mnie za nadużywanie gościnności kamienia naczelnego? Mów! Jak się nazywasz?! Ile masz lat?!
-jestem Chid..-wybąkało dziecko- mam pięć lat i jestem synem Allena..
-Allena, mówisz?- zamyślił się Dryden.- mały, lubisz filozofować?
-A co to?
-Chodź, to cię nauczę...- z błyskiem w oku podał dzieciakowi palące się zielsko. Będzie miał gnój za swoje, nie wolno spiskować z kamieniami...
vanfanel 2005-01-17 20:49:53
skomentuj (2)
Van
Zrobiło się dziwnie cicho... już nawet wilki przestały wyć. Skrzydlaty po jakimś czasie potrząsnął głową uwalniając się z tej dziwnej hipnozy spowodowanej przez nieznajomego. Uśmiechnął się do niego uprzejmie i podał mu rękę.
- Chyba potrzebujesz pomocy ;> Zaofiaruję Ci nocleg przyjacielu. Jestem Van Fanel, król Fanelii, a Ty?
- A.... j...ja.. - Jąkał się ten dziwny facet leżący na ziemi. - Nazywam się ... eee... jak ja się do cholery nazywam? V_V
W tym momencie anioł zaliczył glebę XD Zaczął się śmiać jak opętany XD
- Dobra... powiesz mi jutro. Zabieram Cię do zamku. Mam nadzieję że szybko dojdziesz do siebie... - Tak naprawdę Van chciał jak najszybciej poznać imię tego dziwaka. Tym bardziej, że wydawał mu się on znajomy.
Fanel podniósł z nadzwyczajną sprawnością i delikatnością swojego "przyjaciela" i niósł go na rękach przez całą drogę XD (ale to musiało pięknie i romantycznie wyglądać XD). W końcu doszedł do tylnego wejścia zamku... idąc tak z jakimś facetem na rękach cała służba co o mało nie padła XD Wśród tych ciekawskich i nie mających własnego życia prywatnego ludzi, zaczęła się rozprzestrzeniać plotka, że ich król woli mężczyzn od kobiet XD Ale cóż im się dziwić... skoro ich władca zabrał tego nieznajomego do własnej komnaty ... co się dalej stało nikt nie wie... ale domysłów było mnóstwo. I to tych jak najbardziej nieprzyzwoitych. Sprzątaczka odkurzająca kurze w holach podobno słyszała nawet postękiwania, jęki, a i czasami krzyki. Przynajmniej tak twierdziła A więc legend w tę noc powstało niezwykle dużo. Ale jak od wieków wiadomo - służba dworska ma bujną wyobraźnię.
Van Fanel zaniósł gościa do swej komnaty i położył go nawet we własnym łóżku. Król zamknął wszystkie okna oraz drzwi na klucz i położył się na sofie. Fanel chciał mieć pewność, że jego "przyjaciel" gdy się obudzi nie zwieje. Tak bardzo chciał go dobrze poznać. Jednak nie mógł go zamknąć w lochu jak więźnia. Postanowił uwięzić go w bardziej wygodnych warunkach. Mimo iż było to bardzo nierozważne, bo przecież nieznajomy w każdej chwili mógł się obudzić i poderżnąć gardło swojemu wybawcy, leżącemu kilka kroków dalej. Ale Król Faneli nawinie ufał dziwakowi, który zajmował jego łóżko. Jedno było tylko pewnie. Nie było tej nocy żadnego bara bara XD
vanfanel 2005-01-02 21:27:08
skomentuj (8)
Eriya
Eriya smacznie spała. Miała sen, że lata. Leciała na cudnych, białych skrzydłach. Razem z nią leciał Folken. Po jakimś czasie podlecieli do siebie i złapali się za ręcę. Eriya czuła się cudownie, czuła się taka wolna. W końcu Folken miał ją pocałować. Ten moment trwał wieczność. Ich usta były już blisko, gdy nagle Eriya obudziła się w swoim łóżku.
-Ej Eriya, wiesz co?-Powiedziała Naria, wchodząc do pokoju.
-Co?-Spytała Eriya, zła na siostrę, że ta obudziła ją w takim momencie.
-Rozmawiałam z Folkensama *^^*!
-Nie mogłaś z tym poczekać, aż Folken-sama mnie pocałuje? - powiedziała nieprzytomna jeszcze Eriya.
-Co? - zdziwiła się Naria.
-Nic, nic. Miałam tylko sen. Sny są cudowne. Ty też tak sądzisz, siostro?
-Nie zastanawiałam się nad tym...
Bliźniaczki przez jakiś czas nie patrzyła na siebie, każda była jakby w innym świecie. Po jakims czasie Eriya zauważyła ptaka. Zauwazyła go, lecącego za oknem. Ruch jego skrzydeł był taki płynny, poruszał się z taką lekkością.
-Zazdroszczę Folken-sama - powiedziała Eriya, nie odrywając wzroku od ptaka.
-Czego mu zazdrościsz?
-Tych jego skrzydeł. Może latać. To coś cudownego. Chciałabym kiedyś latać. Wiem, że to niemozliwe. Nie wyrosną mi tak nagle skrzydła, a szkoda. Latanie ta fortecą, lub gaymelefem to nie to samo... Latanie musi byc cudowne.
Eriya znowu zagłębiła się w swoim własnym świecie. Po jakimś czasie spojrzała na lekko zdziwiona Narię i powiedziała:
-No, mogę już wstać. Czuję się już świetnie i jestem zawsze gotowa służyć Folken-sama.
Eriya wyszła z łóżka, i zanim Naria zdążyła ją zatrzymać, poszła na jakiś balkon.
-Chciałabym latać... - powiedziała cicho, sama do siebie.
vanfanel 2004-12-30 23:56:29
skomentuj (2)
Dilando
mmmmm.... te usta ... te oczy ... ten nos ... jedność ... ideał ... kocham ... pragnę dotknąć ...
-AAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!! ON ŻYJE !!!!!!!!! ... nigdy więcej wina w takich ilościach - sprawdza asekuracyjnie kolejny raz - to nie sen ... mmmm ...
Nagła burza zmysłów zawładnęła jego ciałem ... chciał zatonąć w głębi jego spojrzenia , dotykać jego zatopionego w świetle księżyca ... zjednać się z nim ... poznać ... wiedzieć o nim wszystko ... posiadac go na własnoość ... a tak a propo czy ja go znam ... tego chłopaka ... no właśnei ! chłopaka O_o' ?! ... czego to się można nie dowiedzieć o sobie w dzisiejszych czasach jeszcze tylko chciałbym się dowiedzieć tak zupełnie przez przypadek skąd ja sie tu wziąłem XD... ale on ... on nadal się nie rusza i tak na mnie dziwnie patrzy ... tak lubieżnie ... a rrry ;>
vanfanel 2004-12-22 00:16:20
skomentuj (0)
Van
Van otworzył oczy... spostrzegł krwiste niebo... słońce już zachodziło, a dzień chylił sie ku upadkowi. Mineło dużo czasu.. musiał zasnąć. Zmęczenie codzienną rutyną i obowiązkami spowodowało że król Faneli zdrzemnął się na kilka ładnych godzin w lesie podpierając głowę o Escaflowne XD
-Musiałem zamknąć oczy pewnie wtedy gdy wspominałem dawne czasy - pomyślał.
Van szybko wstał i pobiegł do zamku. Postanowił życ dalej i nie użalać sie nad sobą...nie załamywać się... bez wzgledu na tęskotę jaka go otaczała. Znajdował się na wzgórzu i nagle zaczął biec opętany jak demon. Chciał poczuc się wolny jak ptak. Rozpostarł w czasie biegu swe piękne białe skrzydła rozrywając przy tym swoją koszulę. Nie zdążył sie jeszcze unieść w powietrzu gdu nagle: < łubuuuuuu> zaliczył solidną glebe potykając sie o coś XD Długo zbierał sie do kupy... Na dodatek rozwalił sobie łeb o jakis cholerny kamień =.= Z jego rany spłyneła stróżka słodkiej krwi. Gdy w końcu sprzed jego oczu znikneła mgła odwrócił sie aby dowiedzieć sie co przeszkodziło jego wspaniałemu planowi wzniesienia sie w przestworza.
Ku zdziwieniu króla okazało się, że był to żywy człowiek O_o Van spodziewał się jakiejś kłody, kamienia, ale nie żyjącej istoty, która na dodatek smacznie sobie spała pod wpływem pewnie zbyt dużej dawki alkoholu ;] Drakończyka najbardziej zirytowało to, że to "coś" leżące sobie bezkarnie na środku drogi nawet się nie obudziło pod wpływem zderzenia, a Van miał rozwaloną głowę =.=*
Król powoli przyglądał się winowajcy... Jego twarz zdawała mu się dziwnie znajoma... I przystojna. W jakiś sposób przeciągała go do siebie. Anioł pokręcił kilka razy głową na znak zdumienia w powodu pięknej twarzy nieznajomego... Van mógłby się mu tak przyglądać w nieskończoność, miał wrażenie jakby czas się zatrzymał...
Nadeszła noc, która była niesamowicie jasna.
Promienie księżyca staranie oświetlały szlachetne rysy obydwu postaci.
Na niebie lśniły gwiazdy jakby się cieszyły na znak tego spotkania. Jakby właśnie rozpoczęła się nowa era.
Ale za to w oddali było słychać łkania i przeraźliwe wycia wilków, które możliwe, że właśnie chciały ogłosić koniec świata.
vanfanel 2004-12-21 22:49:11
skomentuj (0)
Naria
Naria zauważyła, że podszedł do niej Folken, niezwłocznie uklękła i przywitała się ^^
-Witam Folkensama!
-Spokojnie Naria, możesz wstać.-Powiedział miło z troską w oczach.-Czemu nie ma z tobą Eriyi?
Naria wstała i wszystko streściła Folkenowi. Folken ucieszył się, gdy Naria powiedziała, że Eriyi nic nie jest.
-Wybacz Folkensama, ale muszę iść.-Powiedziała Naria na co szybkim (sexownym XD) krokiem odeszła od Folkena i za pierwszym zakrętem zatrzymała się i uśmiechneła do samej siebie.
*Jaki Folkensama jest miły i w ogóle *^^**-Myślała Naria po czym udała się do pokoju, by sprawdzić co u Eriyi i powiedzieć jej, ze rozmawiała z Folkenem.
-Ej Eriya, wiesz co?-Powiedziała wchodząc do pokoju.
-Co?-Spytała Eriya budzą się.
-Rozmawiałam z Folkensama *^^*!
vanfanel 2004-12-20 17:58:16
skomentuj (0)
Folken ^^
Wstrząs zastał Folkena w jego komnatach. Pierwsze, co przyszło mu do głowy, to: "Sprawdzić, czy nikomu nic się nie stało". Opuścił swoje kwatery i udał się na tzw. "obchód w poszukiwaniu strat" (miał nadzieje naciągnąc swoje towarzystwo ubezpieczeniowe na jakąś sumkę XP). Na jednym z górnych tarasów, dostępnych jedynie dla wyzszych rangą wojowników zauwazył Narię. Samą. Nie da się ukryć, że zaniepokoiło go to. Podszedł i z troską w oczach spytał, co sie stało. Naria w kilku słowach stresciła mu całe zdarzenie.

------

PS. witam sie i przepraszam, że: 1.notka króciutka (sesja sie zbliża, co ja na to poradze?) 2.wczesniej sie nie odzywałam (nadrobie to)
vanfanel 2004-12-12 15:53:02
skomentuj (2)
Naria i Eriya
Naria zabrała siostrę do lekarza. Musiała długo czekać, aż w końcu lekarz oświadczył, że Eriyi nic nie będzie.
-To tylko mały wstrząs mózgu. Napewno niedługo wszystko już będzie w porządku. Musi tylko dużo odpoczywać. Niedługo powinna się obudzić...
-To dobrze... -Powiedziała cicho. -Mogę ją już zabrać, tak?-Spytała.
-Oczywiscie, że tak.-Odparł lekarz.
Naria zabrała siostrę do ich małego pokoju. Położyła ją na łóżku i głaskała jej grzywkę.
Powoli Eriya zaczynała się budzić. Wszystko ją bolało, ale spojrzała na siostre i uśmiechnęła się.
-Naria.. - wyszeptała - Tak się cieszę... uratowałaś mnie... a już myślałam... już myślałam, że umrę...
-Nie pozwolę ci umrzeć tak szybko!-Powiedziała przytulając siostrę-Martwiłam się o ciebie!-Mówiła.
-Nie martw się... już wszystko dobrze...
Eriya uśmiechnęła się do siostry.
-To co teraz robimy? - zapytała Eriya.
-Ty odpoczywasz, wiesz o tym?-Powiedziała Naria usmiechając się do siostry-A ja pójdę do Folkensama i powiemu mu, że jesteś ślamazarą ^^
-Ślamazarą? Nie jestem ślamazarą, siostro. Coś uderzyło w fortecę i upadłam, a raczej wypadłam... A, tak w ogóle, to co nas zaatakowało?
-Żartuje przecież ^^, ale nie wiem co nas zaatakowało.-Powiedziała Naria- chciałam cie jak najszybiecj zabrać do lekarza więc nie patrzyłam..
-Aha... No dobrze... Cieszę się, że wolałaś mnie uratować, niż fortecę ^^ A teraz idź do Folken-sama tak, jak chciałaś.
-Ale ja nie chciałam iść, tak tylko powiedziałam. Zostanę z tobą.
-No dobrze.
Eriya się uśmiechnęła i zamknęła oczy. Po jakimś czasie spała sobie słodko ^^ Naria siedziała z Eriyą jeszcze długi czas. Patrzyła na siostrę i cieszyła się, że udało jej się ją uratować. Wyszła wkońcu z pokoju i poszła na jakiś balkon :P
vanfanel 2004-12-12 13:53:06
skomentuj (1)




==========================
Szablon by Naria
Z -->Naria
Specjalnie dla VanFanel

| Wpisz się |
| Zobacz wpisy |


Archiwum
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad


Linki
Escaflowne
Escaflowne
Escaflowne-w naprawie ;(
Toplista Esca
Escaflowne - nr.1
Escaflowne
Escaflowne
Escaflowne
Escaflowne
Escaflowne
Escaflowne
Escaflowne
Escaflowne
Escaflowne
Escaflowne
Escaflowne
Escaflowne
Escaflowne
Escaflowne
Escaflowne
Escaflowne



Admini:
Eriya (gg: 3339935)
Sadako (gg: 1906020)
Naria (gg: 3339192)




Gracze:


Van Fanel
Sadako blog e-mail


Hitomi Kanzaki
Ganja blog e-mail


Melulu
Naria blog e-mail


Allen Schezar
Silver blog e-mail


Millerna Aston
Akki blog e-mail


Dryden Fassa
Kyo blog e-mail


Dornkirk
wolne blog e-mail


Folken Fanel
wolne blog e-mail


Dilando Albatou
Ishiry-oku blog e-mail


Eriya
Eriya blog e-mail


Naria
Naria blog e-mail


Jajuka
wolne blog e-mail


Gatty
wolne blog e-mail


Shesta
wolne blog e-mail


Dallet
wolne blog e-mail


Miguel
Eriya blog e-mail


Viole
wolne blog e-mail


Guimel
wolne blog e-mail


Zongi
wolne blog e-mail


Gaddes
wolne blog e-mail


Chid Freid
wolne blog e-mail


Balgus Ganesha
wolne blog e-mail


Mole Man
wolne blog e-mail


Yukari
wolne blog e-mail


Amano
wolne blog e-mail





Zasady dołączenia:
1. Musisz znać serial The Vision of Escaflowne i jego postaci
2. Należy się zgłaszać u adminów (na gg), a głównie u mnie (Eriya)
3. Zgłaszając się należy podać: imię/ksywkę, e-mail, stronę (jeżeli macie np blog), ewentualnie gg i oczywiście, którą postacią chcecie być ^^
4. Należy też podać adres obrazka do avatara, można też samemu zrobić avatar ^^ pamiętając, ze powinien mieć wymiary najlepiej 100 na 100 px (jeżeli chcecie mieć inny avatar, niż ten, który jest podany)
5.Gramy postaciami z serialu, nie filmu



Zasady gry ^^:
1. Przy każdej notce wstawiamy swój avatar kodem
[img src="http://adres
_avatara.pl" align="left"] (nawiasy kwadratowe trzeba zmienić na < >)
2. W temacie najlepiej wpisywac po prostu imię postaci, ale możecie wymyślać jakieś tematy ^^
3. Nie wolno grzebać w kodzie html
4. Nie można kierowac postaciami innych (chyba że się wcześniej umówiło np. na gg), można kierować tylko swoją postacią, lub postacią, która nie jest zajęta, jezeli wasza sie z nią spotyka
5. Można się umawiać na gg, robiąc wspólne notki ^^ 6. Można mieć parę avatarów, ale tylko jeden w menu ^^ 7. Piszcie notki chociaż raz na miesiąc.